5 lipca 2010

Alaskę znałam tylko z serialu „Przystanek Alaska”….

Category: Podróże po USA,Work and Travel — Tags: – krystianek @ 11:03

„Cieszył się wędrówką do nieznanych miejsc, oglądaniem nieznanych rzek, a trudy wynagradzała mu pasja poznania.” Owidiusz

Victor Hugo powiedział kiedyś, że przyszłość ma wiele nazw. Dla słabych oznacza nieuchronność, dla bojaźliwych nieznane, zaś dla odważnych oznacza szansę. Na pewno nie zaliczam się do osób słabych, tym bardziej bojaźliwych. Odważnych…? Trudno powiedzieć…myślę, że nie potrzeba było dużo odwagi by zapisać się na program do pracy wakacyjnej Work and Travel w USA i wybrać na miejsce pracy Alaskę.
Dlaczego akurat tam… pytali niektórzy, gdy dowiedzieli się gdzie spędzę trzy miesiące w okresie wakacyjnym w ramach programu Work and Travel. Myślę, że jest w człowieku coś, co każe mu poszukiwać, opuszczać rodzinne strony. Gdyby nie pęd do poszukiwania i ciekawość, nie dawalibyśmy sobie szansy na swój intelektualny rozwój i doskonalenie. Przede wszystkim chęć pojechania na Alaskę towarzyszyła mi już od ponad roku, gdy dowiedziałam się o możliwości wyjazdu w to odległe miejsce do pracy w ramach programu Work and Travel. Poza tym Stany Zjednoczone znałam już dość dobrze, gdyż wcześniej byłam tam trzy razy, natomiast Alaska – ze zdjęć i opowiadań znajomych, którzy raz tam byli – wydawała mi się odległa, nieznana, nie „przesiąknięta” tym wszystkim z czym kojarzymy Stany Zjednoczone, była czymś co chciałam odkryć, poznać a jednocześnie zarobić sporą sumę pieniędzy. Nie wyobrażałam sobie bardziej „egzotycznego” miejsca na pracę wakacyjną.

Moja podróż na Alaskę, przeciwnie niż by się wydawać mogło – ze względu a odległość – nie była naznaczona przeszkodami. Z moim pracodawcą spotkałam się w Polsce, podczas targów pracy wakacyjnej Work and Travel z fundacji Council for Educational Travel – podpisałam umowę o pracę. Udało mi się wtedy wyjaśnić wszelkie wątpliwości, szczególnie dotyczące charakteru pracy i „realnych” możliwości zarobkowych w ciągu krótkiego, bo trwającego nieco powyżej dwóch miesięcy kontraktu. Po otrzymaniu dokumentu DS-2019 z fundacji amerykańskiej udałam się do konsulatu w Krakowie by ubiegać się o wizę J-1. Było to jeszcze w lutym, podczas pierwszego w tym roku terminu wydawania wiz na program Work and Travel. Z otrzymaniem wizy nie było żadnego problemu. Parę dni po otrzymaniu wizy pakowałam walizki i końcem lutego wylatywałam do Portugalii na 4 miesięczne studia w ramach programu Sokrates – Erasmus. Przebywając tam, często w sięgających ponad 40 stopni Celsjusza miejscach myślałam „jak to będzie na Alasce”? Byłam jedynie przekonana, że będzie to duży kontrast, zarówno krajobrazowy, ale przede wszystkim klimatyczny.

Na Alaskę wyleciałam „samotnie” 28 czerwca. Mój plan podróży wyglądał następująco: Warszawa – Kopenhaga – Seattle – Anchorage – wyspa Kodiak – i w końcu… Larsen Bay gdzie pracowałam….nie tak źle…niektórzy studenci zanim dotarli do Anchorage mieli nie jedną, ale dwie lub nawet trzy przesiadki w USA. Już po pierwszym spędzonym dniu zauważyłam, że Alaska naprawdę jest inna, odmienna i zachwycająca. Przykładowo, o 11 wieczorem, zaraz po wylądowaniu na lotnisko w Anchorage, na zewnątrz było całkowicie jasno, noc natomiast była bardzo krótka – 3,4 godzinna. W późniejszych miesiącach czas ten się wydłużał, mimo to początkowo bardzo dziwnie się czułam, gdy kładąc się spać około północy….nadal było jasno na dworze, a żaluzje odbijały wpadające promyki słońca.

Największe wrażenie wywarły na mnie jednak krajobrazy…góry, góry i jeszcze raz góry. Miejsce w których byłam znajdowało się na największej wyspie na Alasce, była to zatoka, a o sklepach, ulicach czy korzystaniu z naszych telefonów komórkowych mogliśmy tylko pomarzyć. Ale o to chodziło! Myślę, że to właśnie ta inność zachwycała – te wielkie obszary, odległości, krystalicznie czysta woda, nieskażone powietrze oraz niedźwiedzie i orły, których mieliśmy tam „pod dostatkiem”.

Wyprawy na oglądanie niedźwiedzi, przechodzące przez ulicę łosie czy pływanie na łódce w poszukiwaniu krabów, rozgwiazd czy meduz na zawsze zostaną w mojej pamięci. Poza tym nowe przyjaźnie, zarówno z Polakami jak i Amerykanami oraz spora suma zarobionych pieniędzy – to wszystko dzięki podjętej decyzji na wyjazd z programu Work and Travel do pracy wakacyjnej na Alaskę.

Każda jednak, nawet najdalsza podróż, kończy się powrotem do domu. Podążamy różnymi drogami, obieramy różne drogowskazy, kierując się innymi wartościami. To właśnie droga na Alaskę była dla mnie poszukiwaniem nowych horyzontów, zdobywaniem doświadczeń, nauczyła jak stawić czoło wyzwaniom a jednocześnie poznać siebie i innych.

Takie wyprawy są źródłem przygód, ale i dają niezapomnianą lekcję życia.

1 komentarz »

  1. I want to post quick hello and want to say appriciate for this good article.

    komentarz by Anonim — 4 sierpnia 2010 @ 13:26

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. | TrackBack URI

Dodaj komentarz

XHTML ( You can use these tags):
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> .